Silniki zaburtowe i ich użytkowanie na jachcie

SILNIKI ZABURTOWE I ICH UŻYTKOWANIE:
Będąc armatorem w swoich wędrówkach po jeziorach mazurskich , niejako z automatu zwracam uwagę na sposób eksploatowania jachtów czarterowych przez czarterobiorców. Obserwuję również sposoby szkolenia adeptów sztuki żeglarskiej przez instruktorów kursów żeglarskich , a sprawa dotycząca w/w tematu szczególnie powoduje moją frustrację. Sprawa dotyczy manewrowania jachtem żaglowym na silniku. O ile wszelkie manewry na głębokiej wodzie w porcie są zasadne i potrzebne o tyle szkolenie w zakresie podchodzenia do brzegu na biegu wstecznym przy głębokości wody 60 cm i mniej napawa zgrozą. Jaki jest sens ryzykowania zniszczenia silnika wartego kilka tysięcy złotych ( a takich przypadków znam mnóstwo ) kiedy można podejść do brzegu dziobem wyjść w wodę po kolana i jeżeli to konieczne odwrócić jacht rufą do brzegu. W poprzednim sezonie będąc na Pierkunowskim Rogu gdzie jest fajna prywatna przystań z bardzo płytką laguną obserwowałem szkółkę żeglarską której instruktorzy z uporem maniaka przez dobrą godzinę lansowali podejście rufą do brzegu o głębokości 30-40 cm. Tym razem obeszło się bez wyłamania stopy silnika , jednak co się działo w pompach wody, o tym wolę nie myśleć. Manewr polegał na rozpędzaniu jachtu na biegu wstecznym, wyrwaniu silnika pracującego na wysokich obrotach !!! z wody ( i późniejszym wyłączeniu go gdy już pracował na sucho), jacht z podniesioną płetwą steru i podniesionym mieczem kręcił bączki zagrażając uszkodzeniem innych stojących przy brzegu jachtów, manewry były powtarzane do znudzenia a i tak nie obeszło się bez zamoczenia nóżek , a co dostał sprzęt to jego. Czasami mam wrażenie że racjonalne myślenie boli . Jeżeli tak szkolą tzw. instruktorzy to czego można oczekiwać od szkolonych ???. Poszanowanie sprzętu i odrobina racjonalnego myślenia uczyniła by uprawianie żeglarstwa przyjemniejszym i bezpieczniejszym.Czego wszystkim życzę!!

STOPY WODY POD KILEM !!!